Anna: pustoszejące gniazdo

Posted by | · · · · · · | Bez kategorii | Możliwość komentowania Anna: pustoszejące gniazdo została wyłączona

Zmarszczki da się wypełnić, pustki – nie.

Autor nieznany

 

Anna

 

Czy są zabiegi na duszę? Czy można ją obłożyć leczniczym błotem, wetrzeć glinkę, algi, zrobić masaż gorącymi kamieniami? Byle przestała boleć i wróciła do równowagi?

 

Może wtedy usłyszy wreszcie od Marka i chłopców „Dobrego dnia, Anno!” „Na razie, mamo!” na pożegnanie zamiast trzaśnięcia drzwiami.

 

Ludzie szczęśliwi i pozytywnie nastawieni do życia automatycznie przyciągają dobre emocje. Tak czytała w poradnikach psychologicznych. Ona zaś była wiecznie niezadowolona, powtarzał kiedyś Marek. Ostatnio przestał w ogóle się odzywać. Uciekał do firmy, gdzie aż roiło się od zadowolonych, spełnionych zawodowo kobiet o długich nogach i smukłych taliach.

 

Podobno biofeedbackiem da się wytrenować poczucie szczęścia jak muskuł. Sprawdziła to znajoma pisarka, gdy zbierała dokumentację do książki. Wystarczy myśleć o przyjemnych rzeczach, by mózg wysyłał odpowiednie fale.

 

Anna, jedziesz? Przyjaciółka pociągnęła jej ramię.

 

Dokąd? Ocknęła się z zamyślenia.

 

Jak to – dokąd? Przecież od godziny o tym rozmawiamy. Do nowego SPA w pałacu nad morzem.

 

Jasne, że… jadę, zająknęła się.

Tak bardzo pragnęła powiedzieć: nie mogę jechać, od dawna mamy zaplanowany wyjazd z mężem. Już miała to na końcu języka. Jednak pojedzie, rzecz jasna. Po co ma udawać, że po przeszło 20 latach mąż nadal interesuje się nią a nie firmą?

 

Obsesja zawodowa Marka zaczęła być coraz dziwniejsza. Zauważyła, że myje zęby pod prysznicem, bo wydaje mu się, że w ten sposób oszczędza czas. Będzie mógł szybciej zabrać się za pracę. Albo za kochankę.

 

Do niej się nie spieszył. Zwykle prześlizgiwał się po niej wzrokiem, jakby wliczała się do kompletu mebli w ich domu.

 

Synowie nie byli lepsi. Traktowali ją również jak mebel, co najwyżej z funkcją przygotowywania posiłków, donoszenia zakupów, podwożenia. Młodszego syna nie było praktycznie w domu – ze szkoły biegał na treningi. Gdy niedawno przyszła pocałować go na dobranoc, naciągnął kołdrę do na głowę i odwrócił się plecami. Starszego od lat nie próbuje utulać do snu. Zaczął studia, grał w zespole metalowym. Spędzał dużo czasu z dziewczyną.

 

Kiedy dom rano pustoszał, Anna czuła, w środku zaczyna drżeć. Jakby ktoś wprawiał w wibracje kamerton ulokowany w splocie słonecznym. Próbowała je stłumić, krążyła po piętrach, krzątała się, planowała zadania do wykonania na dziś.

 

Znajdź sobie pasję, radziły jej przyjaciółki i coachowie z kolorowych czasopism.

 

Czy każdy musi mieć pasję? Nie może mieć po prostu ciepłego domu? Rodziny?

 

Anna, dolać Ci wina?

 

Tak. Kieliszek wypełnił się ciemnoczerwonym płynem. Można powiedzieć, że ostatnio jej pasją stało się wino. Lubiła, gdy rozgrzewało ją od środka. Dzięki niemu nabierała dystansu do tego, co ją bolało.

 

Marek nauczył ją rozróżniać dobre wina od złych na wycieczce w Hiszpanii. To było wtedy, gdy młodszy syn skończył 10 lat. Jedźcie, musicie pobyć razem, powiedziała teściowa i zajęła się chłopcami. Na tamtych wakacjach Anna nosiła kolorowe sukienki i kapelusz. Chodziła w butach na obcasach, o ile tylko nie szli na plażę. Czuła się piękna i kochana.

 

Dobre wspomnienia zatarły się, jak wzór na zniszczonej tapecie. Na zawsze została jej umiejętność wybierania dobrych win. Przydaje się na zakupach w Makro, gdzie czasami jeździ, by uzupełnić zapasy.

 

Ma taką wolność. Nie musi uzgadniać z mężem, jakie wina kupić.

 

W innych kwestiach Marek jednak był zasadniczy.

 

– Pamiętasz, że niedługo trzeba wybrać liceum dla młodszego syna?

– Pamiętam. Guzik, teraz mu przypomniała. Wyjątkowo spotkali się w jadalni na śniadaniu. Zwykle mijali się, Marek wychodził, zanim ona zeszła na dół po kawę.

– Poza tym już wybraliśmy. To prywatne w Wilanowie.

– Ale przecież on nie chce tam iść. Nie znosi matematyki i fizyki.

– Co znaczy „nie chce”? Nie ma takiej możliwości. Marek nawet na nią nie patrzył. Może to i lepiej. Ostatnio jego wzrok był taki zimny.

– Prosiłam Cię, żebyś to przemyślał.

– Przemyślałem.

– Ale…

 

Marek zacisnął szczęki i poszarzał na twarzy jeszcze bardziej. Ostatnio prawie nie sypiał.

 

– Nie mam zamiaru o tym dyskutować. Pójdzie do tego liceum. Nie po to haruję, żeby on teraz miał fanaberie.

 

Wiedziała, że nie ma sensu się odzywać. Marek ciężko wstał od stołu i wyszedł z jadalni. Po chwili usłyszała, jak drzwi wejściowe się zamykają. Znów nie usłyszała „Dobrego dnia, Anno!”.

 

Potem drzwi znowu się zamknęły. Tym razem z impetem, aż zadrżała futryna. To wyszli chłopcy, również bez pożegnania.

 

Ekspres zacharczał, wypluwając do dzbanka ostatnie krople świeżo zaparzonej kawy.

 

Anna została w domu sama. Nie chciało jej się ruszyć z krzesła.

 

Po co w ogóle coś robić? Lepiej zniknąć. Popołudniu nikt nie zauważy jej nieobecności.

 

Tego dnia u kosmetyczki wzięła odruchowo ze stolika w poczekalni niebiesko-żółtą ulotkę. Myślała, że to reklama mezoterapii. Jednak nie. Z ulotki spoglądała na nią ciepło kobieta z jasnymi włosami. Coach. Każdą podróż trzeba zacząć od pierwszego kroku, przeczytała.

 

Co się dzieje z Anną i co powinna zrobić?

Maria Moneta-Malewska

lekarz psychiatra

Lwowska 5 Ośrodek Rozwoju Osobistego

 

 

Wiele kobiet, które mają odchowane dzieci, a ich mężowie uciekają w pracę, tracą sens życia. Na czym polega ten problem?

 

Problem takiej kobiety leży w jej samotności, czuje się opuszczona, niepotrzebna. Ma dorastające dzieci, które wkrótce wyjdą w świat i nie będą potrzebowały jej pomocy. Jej niska samoocena jest przyczyną złego samopoczucia. Wykonała swoje zadania, najlepiej jak potrafiła. Teraz stoi przed problemem, co dalej? Pierwsza część jej życia już minęła, teraz wchodzi w drugi okres. Jeżeli do tej pory nie zbudowała zaplecza takiego, że ma przyjaciółki, zajęcie poza domem, to sytuacja jest trudna. Wymaga pomocy specjalisty. Zresztą trudno oprzeć się na radach przyjaciółek, o ile się je ma, czy na radach obcych osób, bo wszyscy widzą tylko wycinek problemu. Trzeba zobaczyć problem w całości. To potrafią specjaliści, którzy mogą pomóc takiej osobie. Iść razem z nią, by odkrywać obszary życia, w których może się spełnić.

 

Do kogo powinna zwrócić się taka osoba?

 

Najlepszy byłby psychoterapeuta, to nie jest tylko coachingowa sprawa. Istnieje tu kilka kwestii. Trzeba zająć się przyczynami, tym, to co leży u podstaw złego samopoczucia. Trzeba znaleźć obszary, w których taka osoba zacznie się dobrze czuć. Proponowałabym więc psychoterapię.

 

Czy da się coś zrobić, by od razu poprawić samopoczucie takiej osoby?

 

Nie ma tu szybkich rozwiązać, bo na obecny stan pracowała ona całe życie. Żeby natomiast poczuć się choć odrobinę lepiej warto sięgnąć po remedium, którym jest ruch: pływanie, bieganie, siłownia. Dzięki temu można głębiej oddychać, poruszy się całe ciało, a w konsekwencji również mózg. Teraz zamknięty jest w cierpieniu.

 

Co będzie, jeśli nie zrobi się nic, by poprawić swój stan?

 

Jeśli taka osoba nie podejmie żadnych kroków, by zaradzić swoim problemom, to grozi jej coraz głębsze wpadanie w stan niemożności, coraz większa izolacja, coraz niższe poczucie własnej wartości. Przestanie widzieć w życiu jasne strony, będzie widzieć tylko te ciemne. To jest bardzo ważne, żeby przerwać ten stan, żeby taka osoba zajęła się sobą i odkryła całe pokłady zasobów wewnątrz, które pozwolą jej komfortowo i luksusowo żyć. O ile będzie nad tym pracowała. Ten stan sam się nie poprawi.

 

Jak często kobiety w opisanej sytuacji czują się osamotnione?

 

Taki problem zdarza się, w pewnych środowiskach częściej. Dotyczy to szczególnie kobiet, które z założenia chciały być w domu. Podjęły decyzję, że zostają dla dobra dzieci. A dzieci teraz już w 14-ym roku życia niewiele mają wspólnego z rodzicami, oprócz niedzielnych wyjazdów. Zwłaszcza z rodzicami, którzy są zajęci lub zamknięci w swoim cierpieniu. Z naszego obrazka wynika, że i mama i tata są niedostępni dla dzieci. Nie ma tu przekazu miłości, zainteresowania. Możliwe, że każdy w takiej rodzinie zapytany odpowiedziałby, że czuje się samotny.

 

Warto powtórzyć, że należy podjąć pracę nad sobą w ramach psychoterapii. Jej wyniki zależą od tego, jak dana osoba będzie pracowała. Być może wyłonią się kolejne kwestie, którymi trzeba będzie się zająć. Natomiast psychoterapia na pewno pomoże. Pomoże zobaczyć inne możliwości. Pomoże zobaczyć własną osobę w innym świetle. Pomoże zobaczyć rodzinę w innym świetle. Pomoże zastanowić się, co ja mogę zrobić i co rodzina może zrobić. To jest niezbędne, by fachowiec pomógł tej osobie, może całej rodzinie.

 

Czy kiedyś kobiety w mniejszym stopniu doświadczały frustracji w związku z dorastaniem dzieci?

 

Syndrom opuszczonego gniazda jest znany od bardzo dawna. Kiedyś kobiety też odczuwały pustkę, ale jednak nie do końca. Po prostu zajmowały się dalej domem, tyle tylko, że nie było w nim dzieci. To po prostu było wpisane w ich życie. Miały rozdarte serce, ale każda kochająca matka cieszyła się, że dzieci idą w świat. Potem przychodziły wnuki. Kobieta się nimi zajmowała. To była inna sytuacja. Dzisiaj kobiety wykształcone, które porzuciły pracę, miały wcześniej inną ścieżkę życiową w głowie. Potem zderzyły się z tym, że na przykład nie wróciły do pracy. Mija jeden urlop macierzyński, kolejny. Po czasie okazuje się, że już niewiele potrafią. Są takie kobiety, które utrzymują kontakty z pracą, nawet po 2-3 godziny w tygodniu. Tylko po to, by nie wypaść z obiegu i orientować się, w jakim kierunku to wszystko biegnie, jeśli chodzi o sprawy zawodowe.

 

Umów wizytę >>>

22 825 70 73

e-mail: recepcja@lwowska5.pl

 

 

 


No Comments

Comments are closed.